![]() | ||||||||||||||||||
| Szukaj osób/par | Ranking zdjęć | Forum dyskusyjne | Chat on-line | Filmy erotyczne | Zloty zjazdy i sex-party | Program partnerski | Centrum pomocy | Zaloguj się | Zarejestruj się | ||||||||||
|
» Forum dyskusyjne » Opowiadania, fantazje i poezja erotyczna » Opowiadanko
| |||||||||||||
Temat: | Opowiadanko | ||||||||||||
|
| ||||||||||||
| Witam,
postanowiłem zamieścić tu opowiadanko, któe napisałem kilka lat temu dla mojej... znajomej. Inspiracją do tego był też pewien film. Może ktoś zgadnie jaki?
Bożena miała zdecydowanie dosyć dzisiejszego dnia. Tylko perspektywa zbliżającego się weekendu powodowała że nie strzelała bez ostrzeżenia do wszystkiego co się rusza. Szef całkowicie wyprowadził ją z równowagi. Ale czemu się w końcu dziwić skoro w kobietach widział chyba tylko biusty i tyłki. Do swojej blond sekretarki, która miała chyba tylko pamięć krótszą od spódniczki, odnosił się ze zdecydowanie większą sympatią niż do niej. Pracowała w firmie od kilku lat awansując od pomocy biurowej do szefowej działu. Teraz od kilku tygodni pracowała nad jego reorganizacją. Przemyślała wszystko w szczegółach. Zaplanowała każde posunięcie organizacyjne, obliczyła koszty, zoptymalizowała nakłady. A ocena szefa? Spodziewałaby się wszystkiego: zarzutów, uwag, jakiejś merytorycznej dyskusji. Ale nie stwierdzenia: Niestety, pani Bożenko, ale pani projekt nie wpisuje się w planowane zmiany organizacyjne w naszej firmie. A w ogóle, to zamiast tworzyć jakieś utopijne koncepcje bez konsultacji ze mną, mogłaby pani wziąć się do roboty. Sprawa firmy „Huberts Moses & Partners” zdaje się nie została doprowadzona do końca? Jak można dyskutować z takimi idiotycznymi argumentami? Lepiej by pomyślał o zakupie klimatyzacji do biura, zamiast utrącać każdą inicjatywę w zarodku. Upały na początku czerwca dawały się we znaki. Jak na złość Bożena założyła rano grube spodnie i bluzkę z golfem. Poprzedniego dnia wieczór był chłodny. Za to dzisiaj temperatura przekraczała 30oC. Skierowane na południe okna były zamknięte, gdyż wychodziły na ruchliwą ulicę. Pociła się niemiłosiernie. Zresztą jak wszyscy. Postanowiła nie czekać do 17:00 i poprawić sobie jakoś humor. Wizyta u fryzjera nadawała się do tego znakomicie. Po półtorej godzinie spędzonej w salonie Jean-Louis David świat wyglądał znacznie bardziej kolorowo. Zresztą jej fryzura także. Rozjaśnione włosy ładnie układały się wokół twarzy kontrastując z jej ciemną karnacją Zawsze marzyła o takim kolorze. Poza tym w krótkiej fryzurze upał mniej dokuczał. Zresztą i ten problem dało się rozwiązać bez większych trudności. Błękitna sukienka w fioletowo-brązowe kwiaty zamiast tkwić bez sensu na manekinie z wystawy butiku na Nowym Świecie otrzymała bardziej wdzięczną rolę. Teraz powodowała, że większość przechodzących facetów wodził wzrokiem za przechodzącą dziewczyną. Bożena stwierdziła, że szklaneczka zimnego piwa będzie dobrym początkiem tak miło rozpoczynającego się popołudnia. Po kilkunastu minutach siedziała już w chłodnym wnętrzu swego ulubionego pubu popijając zimnego „Lecha”. W zasadzie nie przepadała za piwem, ale dobrze gasiło pragnienie. Kiedy podniosła wzrok znad szklaneczki dobry nastrój prysł jak bańka mydlana. Kilka stolików dalej siedział jej szef we własnej osobie. Łypał wzrokiem w jej kierunku. Udała, że całkowicie pochłania ją kontemplowanie zawartości szklanki. Jednak nie na wiele się to zdało. Po chwili usłyszała nad głową głos: Czy mogę się przysiąść? Przemilczała propozycję. W pierwszej chwili pani nie poznałem, pani Bożenko. Wygląda pani bardzo... to znaczy trochę inaczej. Szef nie dawał za wygraną. Właściwie to jestem winien pani przeprosiny za dzisiaj. Pani zresztą pewnie wie, że bardzo panią cenię. Czyżby? Spytała z ironią. Szef udał, że tej ironii nie wyczuwa i kontynuował. Muszę powiedzieć, że jestem pełen podziwu dla pani pomysłów. Jest chyba pani jedyną osobą w naszej firmie, na której zdaniu mi zależy. A co do mojej opinii na temat pani propozycji... Nie chciałem przedstawiać pani wszystkich szczegółów. Jak pani może słyszała planowana jest integracja kilku firm w ramach grupy kapitałowej „Libery”. My też mamy w to wejść. Może się to wiązać ze zmianami strukturalnymi. Mówiąc krótko cała grupa będzie mieć prawdopodobnie wspólny dział finansowy. Sądzę, że byłaby pani dobrym kandydatem na jego szefową. Bożena nie kryła zaskoczenia. Zbyszek (jak to się stało, że przeszli na „ty”?) okazał się bardo miłym facetem. Wypili jeszcze kilka kolejek. Podczas całego popołudnia nie szczędził jej zawodowych komplementów. Męski instynkt też dawał znać o sobie. Jego wzrok często zatrzymywał się na jej dekolcie, a gdy nie patrzyła taksował jej zgrabne, opalone nogi. Bożena na początku chciała się odegrać za dziś rano, jednak po pewnym czasie zauważyła, że adoracja ze strony Zbyszka sprawia jej wyraźną przyjemność. Nigdy nie oceniała swojego szefa w tych kategoriach, ale musiała przyznać, że był całkiem przystojnym mężczyzną. Rozstali się w bardzo miłym nastroju około dwudziestej. Nie chciało jej się wracać do domu. Postanowiła zajrzeć do mieszkania Beaty. Opiekowała się nim przez ostatnie 2 lata, które Beta spędzała głównie za granicą. Wiązały się z tym miłe wspomnienia. Na początku spotykała się tam ze swoim chłopakiem. Teraz, kiedy miała już własne mieszkanie zaglądała tam rzadko. Ostatnio jej koleżanka szukała jakiegoś lokum dla swojego młodszego brata, który studiował w Warszawie. Bożena sama zaproponowała Magdzie, że jej brat może zamieszkać w mieszkaniu Beaty. Znała Magdę od lat i wiedziała, że nie ręczyłaby za kogoś nieodpowiedzialnego. Nie zaszkodzi jednak, jeśli sprawdzę, czy wszystko w porządku – pomyślała. Do mieszkania Beaty było kilka minut spacerem. Nie spodziewała się tam nikogo zastać, bo brat Magdy zwykle wyjeżdżał na weekendy. Była więc nieco zaskoczona, kiedy drzwi otworzyły się, zanim zdążyła przekręcić klucz w zamku. W progu stał młody człowiek ubrany w jeansy biały T-shirt i biały fartuch w czerwone serduszka. Zaskoczenie było obustronne. W końcu on pierwszy otrząsnął się i zaprosił Bożenę do środka. Proszę, niech pani wejdzie. Pewnie jest pani tą koleżanką mojej siostry, dzięki której nie muszę nocować pod mostem? Przyszła pani sprawdzić, czy z mieszkania nie zostały dymiące zgliszcza? Trafił w sedno, więc Bożena poczuła się nieco zmieszana. Jednak wyciągnęła rękę z uśmiechem i przedstawiła się: Jestem Bożena, a ty zdaje się masz na imię Andrzej? Uścisnął jej dłoń swoją ręką całą umazaną ciastem i mąką. Tym razem to on zaczerwienił się patrząc na swoja rękę i umączony fartuch. Obiecałem koleżance, że zrobię jej ciasto na urodziny... Tłumaczył się niezręcznie. W całym mieszkaniu unosił się zapach wanilii i domowych wypieków. W kuchni było gorąco od rozgrzanego piekarnika. Ten zapach przypomniał Bożenie dzieciństwo. Jeździła na wieś z Beatą do jej babci, która w każdy sobotni wieczór piekła pyszne ciasto. W całym domu pachniało migdałami i wanilią. Opychały się tym ciastem a potem zabierały po dużym kawałku i szły do ogrodu. Odwiedzali je miejscowi chłopcy. Nigdy nie zapomni wieczoru, kiedy po raz pierwszy całowała się „na poważnie” z Andrzejem z sąsiedztwa. Wtedy wydawał jej się prawie dorosły. Ona miała chyba 12 czy 13 lat a on był o całe 2 lata starszy. Pamiętała że nie mogła potem zasnąć prze pół nocy. Poczucie winy walczyło w niej z dziwnym i nieznanym uczuciem radości i podniecenia. Chłopak w fartuchu też miał na imię Andrzej. Ten kuchenny strój i ręce ubrudzone ciastem nie ujmowały mu męskości. Wręcz przeciwnie. Obcisłe jeansy opinały zgrabne pośladki. Weszła za nim do kuchni. Nie przeszkadzaj sobie - powiedziała Andrzej podszedł do stołu i zaczął wyrabiać ciasto. Patrząc na jego dłonie nie mogła się opędzić od natrętnej myśli, że błądzą one pod jej sukienką brudząc mąką uda i bieliznę. Potem zaczynają ugniatać jej pośladki. Przyglądała się Andrzejowi bezwiednie oblizując suche usta. W pewnym momencie ich oczy spotkały się. Andrzej podszedł do niej i bez słowa pocałował. Objęła go i odwzajemniła głęboki pocałunek. Oparła się o duży, kuchenny stół. Potracona szukającą oparcia ręką torebka z makiem przewróciła się rozsypując zawartość. Ręce chłopaka znalazły się pod jej sukienką. Tak jak w jej wyobraźni jego dłonie masowały i ugniatały jej pośladki. Najpierw robił to przez majtki, a potem włożył dłonie do ich wnętrza. Czuła na swoich udach lepkie kawałki ciasta. Wyciągnęła ze spodni jego koszulkę i językiem zaczęła drażnić jego sutki. Podniecenie i gorąco sprawiały, że na jego klatce piersiowej pojawiły się kropelki potu. Andrzej rozpiął jej górne guziki sukienki i zaczął pieścić dłońmi piersi. Zsunął sukienkę z jej ramion i ułożył dziewczynę na stole. Czuła pod plecami kłujące igiełki makowych ziarenek. Andrzej uniósł jej sukienkę i zsunął majtki. Ujął dłonią jej uda i rozchylił je. Zaczął omiatać językiem jej cipkę. Bożena czuła narastające podniecenie. Jej pączek rozchylił się pod dotykiem języka chłopaka, który szybko odnalazł nabrzmiewającą łechtaczkę. Czuła ciepłą wilgoć rozprzestrzeniającą się w dole brzucha. Zaczęła poruszać biodrami nadziewając się na język, który teraz penetrował głęboko jej wnętrze. Ręka chwytająca za rant stołu natrafiła na słoik. Bożena obróciła głowę w tę stronę. Słoik był wypełniony konfiturami. Wyglądały dokładnie tak, jak te przygotowywane przez babcię Beaty. Nie mogła się powstrzymać i zanurzyła rękę w słoiku. Zaczerpnęła całą dłonią i włożyła garść konfitur do ust. Poczuła boski smak dzieciństwa. Poczuła, że jej ciało ogarnia dziwny dreszcz. Zupełnie jak wtedy, gdy siadała wieczorem w ogrodzie, opychała się ciastem i zaciskała z całej siły uda na wsuniętej między nie ręce. Teraz wróciło to samo niesamowite uczucie ale ze znacznie większą intensywnością. Potęgowało je gorąco, zapach wanilii i migdałów. Widziała głowę Andrzeja poruszającą się nad jej sukienka zwinięta w pasie i ubrudzoną mąką. Poczuła, ze jej uda zaczynają drżeć. Chwyciła z całej siły krawędź stołu. Jęknęła, gdy jej ciałem zaczęły wstrząsać fale orgazmu. Ostrego jak ziarenka maku drażniące plecy i pośladki. Chwyciła głowę chłopaka w swoje dłonie i przyciągnęła do siebie. Zaczęła rozpinać jego rozporek Andrzej pomógł jej i uwolnił swojego członka. Zerżnij mnie! Wychrypiała Bożena. Chłopak stanął w końcu stołu. Jednym płynnym ruchem zanurzył swój dorodny sprzęt w mokrej cipce Bożeny, która zarzuciła mu nogi na ramiona. Chwycił ją w pasie i zaczął rytmicznie nadziewać na swój pal. Czuła, że jego członek ociera się o nabrzmiałą ciągle i podrażnioną łechtaczkę. Posuwał ja tak w równym rytmie dobrych kilka minut. Nie czuła już nic oprócz zapachu ciasta i wypełniającego szczelnie jej cipkę fiuta. Kiedy znowu zaczęła głębiej oddychać poczuła, że Andrzej wilgotnym palcem pieści jej drugą dziurkę. Masował ją delikatnie aż w pewnym momencie zanurzył czubek palca we wnętrzu. Uniosła biodra do góry ułatwiając mu dostęp. Zaczęła wiercić się i pojękiwać. Jego członek napęczniał jeszcze bardziej. Wiedziała, że za chwilę wystrzeli do jej wnętrza. Najpierw poczuła, jak mięśnie jej pupy zaciskają się na palcu chłopaka poruszającym się w jej wnętrzu. Po chwili zalała ją fala orgazmu. Jeszcze silniejszego niż poprzedni, lecz tym razem narastającego powoli i obejmującego ją jak gęste, miękkie i wielkie fale oceanu. Andrzej jęknął cicho. W ostatniej chwili wyszarpnął członka z jej cipki. Gorąca sperma zalała jej brzuch i piersi.. Pomyślała, że wygląda jak lukier na wierzchu biszkoptowej babki. Kilka kropel poleciało w okolice jej ust. Wysunęła język i zlizała białe, słone plamki z górnej wargi. Leżała jeszcze przez dłuższą chwilę nie chcąc odpędzić nieostrożnym ruchem poczucia spełnienia. Czucie w całym ciele wracało powoli. Starła spermę ze swojego ciała kuchennym ręcznikiem. Wstała ze stołu i zaczęła otrzepywać się z mąki i ziarenek maku. Tak w ogóle to mam na imię Grzegorz. Andrzej to mój starszy brat. Podglądałem was w ogrodzie, jak się całowaliście. Kochałem się wtedy w tobie. Miałaś chyba ze 12 lat i przyjeżdżałaś z Beatą do jej babci. Kiedy przestałaś, nigdy nie przypuszczałem, że się jeszcze kiedyś spotkamy. | |||||||||||||
|
| ||||||||||||
| Wielkie żarcie Felinniego, pozdrawiam | |||||||||||||
|
| ||||||||||||
| Nie, to nie Wielkie Żarcie. Chociaż to też ciekawy film - prawdziwa klasyka. Dla ułatwienia mała podpowiedź: kuchenny stół, boska blondynka... | |||||||||||||
|
| ||||||||||||
| Dużo jest filmów z podobnymi scenami a kuchenny stół ? Powiedzmy "Karate po polsku" tylko nie wiem czy blondynka, nie pamiętam. A jak nie zgadłem to poproszę o następną podpowiedz - polski czy obcy? | |||||||||||||
|
| ||||||||||||
| Obcy. Klasyka. Mroczny. Jessica Lange i Jack Nicholson. | |||||||||||||
|
| ||||||||||||
| "The Postman Always Rings Twice" albo jak kto woli "Listonosz dzwoni zawsze dwa razy". Pozdrawiam, ale myślałem o innym filmie a ten rzeczywiście klasyk z górnej pólki. | |||||||||||||
|
| ||||||||||||
| I jeszcze ciekawostka, Jessica Lange urodziła się 20.04 tak jak A.Hitler a Jack Nicholson 22.04 jak W.I. Lenin, oczywiście pomijamy roczniki. Pozdrawiam | |||||||||||||
|
| ||||||||||||
| Wow, widze, ze masz wiedze o filach. Oczywiście zgadłeś, chodzi o "Listonosza". | |||||||||||||
| © Copyright 2004-2012 Sex Zone |