Randki - ogłoszenia towarzyskie i anonse erotyczne
Szukaj
osób/par
Ranking
zdjęć
Forum
dyskusyjne
Chat
on-line
Filmy
erotyczne
Zloty zjazdy
i sex-party
Program
partnerski
Centrum
pomocy
Zaloguj się | Zarejestruj się
» Forum dyskusyjne » Opowiadania, fantazje i poezja erotyczna » Lekcja nr 1

Temat:

Lekcja nr 1

sxter
38 lat, Lublin
Opublikowano: 2009-04-18 15:06
Zdarzyło się naprawdę...

Lekcja nr 1

Kiedy to piszę, ciągle jeszcze widzę ślad po łańcuchu, który musiałem sobie omotać wokół prawej dłoni by utrzymać Cię na uwięzi. Do jutra zniknie, ale przez cały dzień będzie mi przypominał to, co się dziś stało.

Chciałaś tego tak bardzo, że przedarłaś się przez moje zasłony dymne i żarty, którymi opędzam sie przed wścibskimi kobietami. Tak długo przesiewałaś zera i jedynki naszych rozmów, aż w końcu dotarłaś do mojej mrocznej strony. Rzadko na to pozwalam, tylko wtedy, gdy mam ochotę szkolić nową sukę. W Twoim przypadku wszystko wskazywało na to, że jesteś właściwą osobą. Przynajmniej na ekranie laptopa.

Minęło kilka tygodni zanim mogliśmy się spotkać. Musiałem lepiej Cię poznać, przygotować się do spotkania, dobrać odpowiednią garderobę i wybrać miejsce, w którym to się stanie. Musiałem też wyciszyć się wewnętrznie, by emocje nie popsuły spotkania. Dobry Pan zachowuje dystans, jego umysł musi być spokojny jak tafla jeziora o świcie. Każda nowa suka to kamyk wrzucony do jeziora. Jej pojawienie się wzbudza fale, które muszą wygasnąć przed pierwszym spotkaniem. To Pan kontroluje sytuację. Ty też potrzebowałaś tego czasu, musiałaś się oswoić ze świadomością tego, że jesteś o krok od zrealizowania swoich fantazji. Radość i lęk, wdzięczność i zachłanność... to tylko jedne z wielu emocji, które Tobą zaczęły targać.

Mimo że wiedziałaś już jak wyglądam tego dnia, kiedy zadzwonił telefon i usłyszałaś mój głos nakazujący Ci byś udała się we wskazane miejsce, przez chwilę ogarnął Cię lęk. To jednak dzieje się naprawdę... Czy rzeczywiście tego chcesz?

Na wskazane miejsce dotarłaś przede mną. Siedziałaś na ławeczce przed hotelem, który miał być świadkiem Twojej inicjacji. Był upalny lipcowy dzień. Słońce rzucało ostre cienie na schodach prowadzących do hotelu. Kiedy Cię zobaczyłem byłaś taka niewinna i taka delikatna, że przez chwilę pojawiła się we mojej głowie myśl, że wolę pójść z Tobą na lody i grzeczną randkę w parku zamiast zabierać na górę, gdzie masz zmierzyć się ze sobą, porównać marzenia z rzeczywistością. Ale to Twój wybór, to Ty wyciągnęłaś mnie z Internetu, to Ty zamieniłaś strumienie zer i jedynen na postać z krwi i kości.

Podpisuję papiery w recepcji i proszę o to, by sprzątaczki nie przeszkadzały nam dziś w pokoju. Recepcjonistka próbuje nie reagować, ale i tak rzuca krótkie spojrzenie w Twoją stronę. Biorę klucz i już możemy iść do pokoju na górę.

Wchodzimy do środka i zostawiamy nasze bagaże na szafce. Pytam czy chcesz skorzystać z prysznica, znikasz w łazience a ja rozpakowuję prezerwatywy, żel, kosmetyki, wilgotne chusteczki i komplet z czarnej skóry do szuflady biurka. Wszystko jest nowe, prosto ze sklepu, pachnie świeżo wyprawioną skórą.

Powoli wyjmuję z opakowań kajdany na nogi i ręce, maskę na oczy i obrożę ze smyczą. Oprócz tej z cienkim i długim łańcuchem mam jeszcze drugą z krótkim i grubym łańcuchem... Oba wydają głośne, metaliczne dźwięki gdy chowam je do szuflady. Nie jestem pewien czy przypadkiem nie słyszysz ich w łazience... Ciekawe co teraz czujesz?

Wychodzisz z łazienki i stajesz przede mną. Czekasz... Rozkazuję "pocałuj mnie". Twoje usta są pełne, nabrzmiałe pożądaniem. Chcę je całować, ale też nie mogę doczekać się poznania smaku reszty Twojego ciała. Ty też chcesz mnie całować, ale nie możesz doczekać się realizacji scenariusza. Chcemy być spleceni w uścisku ale jeszcze bardziej chcemy rozpocząć grę... Całuję powoli Twoją szyję... Delikatnie odgarniam piękne, kruczoczarne włosy. Całuję Twój kark... Klękam i zadzieram spódnicę do góry. Widzę, że nie masz na sobie bielizny. Podoba mi się to. Rozchylam Twoje pośladki i łapczywie liżę naprężonym, twardym językiem Twój odbyt. Wwiercam się do środka i poznaję jego cierpki smak. Ten lekko szczypiący smak będę czuł potem przez resztę dnia... Powoli przenoszę moją uwagę na wejście do pochwy, które osłaniają piękne płatki... Zasysam je do ust, kładę moje dłonie na Twoich plecach i każę Ci pochylić sie do przodu bym mógł je pieścić swobodnie od tyłu. Zdejmuję Twoja bluzkę i spódnicę, odrzucam je na sofę. Stoisz przede mną naga. Jesteś piękna. Całuję Twoje piersi, brzuch i łono... Jakaś Ty piękna... Co Ty tutaj robisz?

Czas na nas... prowadzę Cię do pokoju i każę stanąć przed biurkiem, plecami do szuflady, w której schowałem skórę. Pytam, czy pamiętasz zasady, czy naprawdę tego chcesz? Odpowiadasz twierdząco. Zaczynam od nóg, na które zakładam kajdany i sprawdzam, czy dobrze leżą... potem przychodzi kolej na nadgarstki, na które zakładam trochę węższe kajdany. Nie spinam jeszcze kajdanów u nóg ani u rąk... na to przyjdzie jeszcze czas. Pytam, czy chcesz żebym założył ci obrożę. Prosisz o to. Obracam Cię twarzą w kierunku lustra żebyś mogła zobaczyć jak dobrze wyglądasz w swoim nowym ubranku. Pytam czy chcesz żebym założył maskę na Twoje oczy. Potwierdzasz. Na szyi zapinam łańcuch smyczy.

Od tej pory jesteś z moim władaniu. Pomagam Ci wejść na biurko. Klękasz na blacie, twarzą do ściany. Tłumaczę Ci czego od Ciebie oczekuję, kładę Twoje dłonie między udami, na łonie. Każę Ci pieścić się tam na moich oczach. Zaczynasz niepewnie i czuję, że chcesz jak najszybciej skończyć. Karcę Cię za to i nakazuję zwolnić tempo. Pytasz o coś, ale robisz to w niewłaściwy sposób, więc znów dostajesz naganę... Spinam Twoje nogi w kostkach... i pochylam głowę nad lewą łydką. Wsłuchuję się w odgłosy Twoich pieszczot... słyszałem to już setki razy, nie musisz się przede mną krępować...

W pokoju jest duszno, ale nie otwieram okien... pot z mojego czoła kapie na Twoją lewą łydkę... cały czas walczysz ze sobą, z chęcią przyspieszenia i robienia tego powoli... przysuwam sobie krzesło, siadam i zaczynam całować i pieścić językiem Twoje stopy, ssać palce Twoich stóp... kiedy czuję, że przyspieszasz pieszczoty karcę Cię i nakazuję stanowczo "Powoli..."

Gryzę Twoje pięty... Mocno, żeby bolało, ale wystarczająco delikatnie, żeby nie uszkodzić naskórka, na przemian lewą i prawą. Widzę jak Twoje spocone ciało zaczyna lśnić, widzę jak Twoje palce przesuwaja się po wejści do Twojego ciała i nawilżają się by zaraz powrócić do łechtaczki... To, co mówię do Ciebie jest nowe i wulgarne... Chcesz być blisko mnie i przesuwasz się niebezpiecznie na krawędź biurka... podtrzymuję Cię za stopy i za karę przykuwam prawą dłoń do prawej nogi... musisz to teraz robić lewą dłonią... widać, że nie robisz tego często lewą dłonią. Ponieważ kazałem Ci pieścić się powoli, tak jak jeszcze nigdy tego nie robiłaś, długie klęczenie w niewygodnej pozycji na brzegu blatu staje się powoli bolesne... kajdany mocno uwierają Twoje nogi. Twój pot i nie tylko pot skapuje mi na spodnie. Nieśmiało prosisz mnie o to, bym pozwolił Ci przejść na łóżko. Ponieważ to Twój pierwszy raz, pozwalam Ci na to, ale musisz cały czas klęczeć. Powoli odnajdujesz rytm. Wyglądasz pięknie na dużym białym łożu... naga, ubrana tylko w czarną skórę... ja ciągle ubrany tak jak przyszedłem... obserwuję Cię z daleka. Stalowy łańcuch biegnie po plecach w dół, niknie między pośladkami... przestaję mówić i cicho oddycham... podziwiam Twoje ciało... znów chcesz przyspieszać, więc cicho pochodzę i chwytam za pośladki... zaskoczona podskakujesz do góry... Za karę skuwam Ci ręcę na plecami i sam dalej pieszczę wskazującym palcem prawej dłoni. Nasze ciała łączy tylko jeden centymetr kwadratowy naskórka w miejscu, w którym mój palec dotyka Twojej łechtaczki... Słyszę jak sprzątaczka za ścianą spowalnia wycieranie kurzu, żeby lepiej nas słyszeć... Dzika jesteś... Twoja łechtaczka to nabrzmiewa to kurczy się... To daje się odnaleźć, to znika... lubię taką zabawę... wreszcie przychodzi spełnienie... jest męczące i nieprzyjemne... powoli zwalniam i pozwalam Ci na odpoczynek... pomagam położyć się i rozpinam łancuchy... Podaję wodę, którą pijesz łapczywie... Kiedy dochodzisz do siebie pytam Cię, czy zdajesz sobie sprawę jak długo to robiliśmy? Nie zgadujesz... to, co wydawało się niecałą godziną, trwało dwie godziny. Dwie godziny pieszczot jednego miejsca na Twoim ciele... nic dziwnego, że chce Ci się pić i bolą Cię nogi...

Rozmawiamy... Twoje odpowiedzi na pytania, które zadaję Ci od początku spotkania są takie same... Takie neutralne, pozbawione emocji... Czuję, że ciągle się kontrolujesz... Mam zamiar przejść do kolejnego punktu naszego scenariusza, ale prowokujesz mnie swoimi słowami do zmiany planów... Rozbieram się i nagi wchodzę do łożka, odwracam na bok i skuwam ręce na plecach. W Twoja prawą dłoń wkładam mojego kutasa. Zajmujesz się nim bez pytania.

W swoją prawą dłoń biorę łańcuch smyczy; jest za długi, więc owijam go sobie wokół prawej dłoni i odciągam Ci głowę do tyłu. Jesteś zaskoczona tą zmianą traktowania, ale nie chcesz, żebym przerwał. Moja lewa dłoń wędruje międzu Twoje pośladki. Palec wskazujący wchodzi do pochwy. Jesteś ciągle mokra i rozluźniona po orgaźmie więc nie mam problemu z włożeniem drugiego palca, potem trzeciego. Jest trochę ciasno więc nakładam na palce żel. Ponownie wkładam do Twojej pochwy dwa, trzy, cztery palce i zaczynam Cię nimi powoli posuwać... zaczynasz jęczeć gdy masuję tylną ścianę pochwy. Próbuję włożyć kciuk, ale prosisz żebym tego nie robił. Za chwilę próbuję ponownie, ale i tym razem muszę się wycofać. Znajduję na to spobób, dokładnie pokrywam całą dłoń i palce grubą warstwą żelu, potem wkładam kciuk do odbytu. Mogę teraz masować tylną ścianę Twojej pochwy z obu stron. Zaczynam rytmiczne ruchy... przyspieszam, jestem brutalny, chcesz się wyrwać, ale odciągam Ci głowę do tyłu... Czy tego chciałaś, suko? Czy chciałaś żebym Cię skuł i pierdolił w obie dziury na raz? Tego chciałaś? Jęczysz i potwierdzasz... Chcesz się wyrwać, łańcuch boleśnie zaciska się na mojej prawej dłoni; puszcam go i chwytam za obrożę. Teraz Twoje ciało jest jak łuk rozpięty między moją lewą i prawą dłonią. Czas to kończyć, czas sprawdzić prawdziwe granice Twojego pożądania... Krzyczysz i jęczysz... Prężysz się, Twoja pochwa ustępuje pod naporem mojej dłoni i robi się jeszcze bardziej mokra...

Już po wszystkim... sprawdzam czy wszystko w porządku... daję Ci pić... pytam czy zdajesz sobie sprawę ile czasu tak Cię dręczyłem... odpowiadasz, że chyba godzinę... to było tylko dwadzieścia minut, ale wydawało się wiecznością... pozwalam Ci odpocząć i powoli rozkuwam i zdejmuję kajdany, obrożę i maskę... To już trzecia godzina zabawy, a Ty niedługo musisz iść. Nie możesz mieć na ciele śladów zabawy. Trudno byłoby je wytłumaczyć.

Rozmawiamy... nareszcie zaczynasz swobodnie mówić, przestajesz się mnie bać. Każę Ci okazać swoją wdzięczność. Nie wiesz jak, ale szybko się domyślasz. To, co robisz z moimi jądrami i kutasem jest rzeczywiście dowodem wdzięczności. Robisz to rytmicznie i doskonale posługujesz się językiem, ustami i dłońmi. Jestem cały czas nawilżony. Czuję, że lubisz to robić... Podoba mi się to, więc chcę więcej. Powstrzymuję wytrysk i zakładam Ci nogi na plecy, próbuję dosięgnąć pośladków. Popycham Twoje ciało na mojego kutasa, łapię za głowę i ustalam rytm. Potem przekładam prawą nogę między Twoje uda i wierzchem stopy pieszczę Twoje łono. Naprężam się jak to wystrzału, nabijam Twoją głowę na kutasa najgłębiej jak to tylko możliwe i przytrzymuję przez kilka sekund. Powtarzam to kilka razy aż prosisz mnie o to bym zwolnił. Musisz odpocząć po ponad półgodzinnej zabawie moim jądrami i chujem.

Kiedy dochodzisz do siebie rozkazuję Ci przynieść prezerwatywę i dobrze nasmarować sobie odbyt żelem. Nakładam prezerwatywę i każę Ci klęknąć na krawędzi łóżka tyłem do mnie i pochylić się do przodu. Ponieważ Twój tyłek nie jest jeszcze gotowy, wchodzę do pochwy. Łapię za włosy i przyciągam głowę do siebie. Pierdolę Cię z całej siły. Lubisz to, pieścisz się dłonią. Kiedy jesteś już trochę rozluźniona wchodzę do Twojego tyłka i dalej ujeżdżam bez litości. Czuję jak dochodzisz, spuszczam się, wychodzę i każę Ci iść pod prysznic. Dołączam do Ciebie w łazience. Ubieramy się.

Wychodzimy z pokoju, na korytarzu mijamy sprzątaczki. Mówię im "Dzień dobry" ale one są tak zdegustowane tym co słyszały przez ścianę i tym czego się domyślają, a o czym nie mają pojęcia, że nie odpowiadają. Schodzimy na kawę i prawie nie poruszamy tematu spotkania, rozmawiamy o życiu... Palisz ulubione papierosy... Kelnerka nie jest zbyt miła... Chyba się domyśla, albo jest po prostu nadąsana... Siedzimy tak dwie godziny... Musisz już jechać... Zamawiam taksówkę i... znikasz. Powracam do rzeczywistości, w której rozumiemy się doskonale, ale nie możemy liczyć na zrozumienie...

Jestem z Ciebie zadowolony. Będziesz dobrą suką...


szczepcio
43 lata, Białystok
Opublikowano: 2009-07-31 6:55
Piękne opowiadanie, ... w klimacie, ktory lubie


    © Copyright 2004-2012 Sex Zone