Randki - ogłoszenia towarzyskie i anonse erotyczne
Szukaj
osób/par
Ranking
zdjęć
Forum
dyskusyjne
Chat
on-line
Filmy
erotyczne
Zloty zjazdy
i sex-party
Program
partnerski
Centrum
pomocy
Zaloguj się | Zarejestruj się
» Forum dyskusyjne » Męskie sprawy » Fascynacji już zdobytą partnerką? Na jak długo?

Temat:

Fascynacji już zdobytą partnerką? Na jak długo?

konto-usuniete
Opublikowano: 2008-09-21 13:02
Często jest tak ,że Ktoś Nas oczarował, zafascynował i zauroczył w sobie. Dochodzi do pierwszego spotkania i nagle okazuje sie po fakcie że coś jest nie tak. Powiedzcie na jak długo wstarczy fascynacji w związku, znajomości? Jak bardzo trzeba ją rozgrzewać, wzniecać i ..przyzwyczajac sie do niej? Meżczyzni powinni wiedzieć zatem więcej o pobudzaniu fascynacji?hmm
wodniczka
Opublikowano: 2008-09-24 9:08
Hmmm...fascynacja, zauroczenie....rozumiem, że chodzi o te odczucia nabyte w trakcie wymiany wiadomości przez internet...
Bo jezeli tak, to tu - przed monitorem czesto *rodzą* sie całkiem nowi ludzie...świetni, wspaniali, urodziwy i cali naj, naj, naj....
Rzeczywistośc jednak weryfikuje to wszystko i czesto, a wiem to z własnego doświadczenia, przy kawie okazuje sie, że ten *naj* jest całkowitym niewypałem, a zegarek w takiej sytuacji jest jedynym sprzymierzeńcem.

A tak naprawdę - to kolejny temat rzeka, bo przeciez kazdy jest inny, kazdy czegos innego oczekuje i kazdy cos innego z siebie daje - albo tez - nie daje nic ! I trudno w takiej sytuacji o fascunacje, czy dalsze ciagniecie czegos, co i tak nie ma najmniejszej racji bytu.
wyjadacz
Opublikowano: 2009-03-06 19:27
Jest też tak, że to co czytamy jest super, coś sobie wyobrażamy - widząc tylko fotografię. Potem jest spotkanie w realu i jest tak, że coś ciągnie Ciebie do tej osoby, chce się z nią przebywać jak najdłużej, kochać się z nią jak najczęściej.
Mozna też się zakochać jak nigdy dotąd w życiu, może to trwać ca. 2 lata i mieć ciągły niedosyt razem spędzonego czasu.
Można też mieć po tym czasie wrażenie, że to "druga połóweczka" na całe życie .
Pobudzanie fantazji wtedy nie jest potrzebne, bo jest fantastycznie , kiedy można realizować wspólne fantazje.
Sądzę, że aby fascynacja nie byla tylko wirtualna i nietrafiona, warto czytać co ona/on napisał ( to widać "miedzy wierszami" ), kim jest, co robi, co ją/jego interesuje, jakie ma poglady itp itd. Wtedy nietrafienie z fascynacją jest mniejsze.
Fascynacja fotką, samym faktem fajnego rozładowania "potrzeby" ( czytaj: opróżnienia zbiorników ) to wg mnie fascynacja na krótką metę i faktycznie później może być wtedy potrzebna fantazja lub fajna gazeta , albo film XXX .

ladybi71
40 lat, Gliwice
Opublikowano: 2009-03-06 22:26
Wirtualne oczarowanie to tylko zainteresowanie wersją DEMO, która często mocno różni się od wersji użytkowej

O oczarowaniu można mówić dopiero podczas spotkania twarzą w twarz, ale o ile za fascynacją nie podąży coś więcej to fascynacja szybko mija. A to "więcej" to bliskość, zaufanie, bezpieczeństwo, i dopiero one sprawiają, że ktoś kto nas zafascynował nie przestaje być atrakcyjny.

Niedawno w TV wypowiadał się na ten temat jakiś naukowiec i udało mi się znaleźć w necie tekst, który można uznać za streszczenie jego wypowiedzi.


To co przez wieki było wielkim natchnieniem pisarzy, malarzy ,uczuciem, którego nikt nie jest w stanie ogarnąć i zrozumieć do końca, dziś być może nie jest już zagadką... Obecnie postęp naukowy zaszedł już tak daleko, iż pokusił się o wyjaśnienie ludzkości ,czym jest tak naprawdę miłość i jakie są jej przyczyny. A więc nie łudźmy się więcej- na kołatanie serca ,strojenie się przed wizytą ukochanego, blask oczu są już definicje. Miłość nie jest już czymś wyjątkowym, sprowadzona została do poziomu nauki(o zgrozo!).
Naukowcy odkryli, że gdy człowiek jest zakochany, gdy czuje, że go porywa, że gotów jest wzbić się w górę, to dlatego, ze go zalewa - niby powódź - substancja chemiczna, zwana fenyloetyloaminą. Fenyloetyloamina jest jednym z elementów tzw. chemii miłości. Według Gerharda Crombacha miłość to C8-H11-N czyli fenyloetyloamina. Związek ten, zwany popularnie narkotykiem miłości produkowany jest w hipotalamusie (część międzymózgowia). Proces zakochania zachodzi generalnie w 3 etapach:
1. Oczy zbierają informacje o wzroście, figurze, kolorze włosów i oczu, odzieży i szczegółach twarzy. Następnie z prędkością 432 km/h sygnały docierają do mózgu. Jednocześnie ucho wyławia barwę głosu i śmiechu a nos rejestruje feromony.
2. Sortowanie danych i porównywanie z przechowywanymi wzorcami doznań pozytywnych i negatywnych. Jeżeli wykryty został sygnał negatywny - proces ulega zamrożeniu, jeżeli pozytywny - mózg przechodzi do fazy 3.
3. Podczas wykrycia sygnałów pozytywnych hipotalamus zaczyna produkować fenyloetyloaminę. Początek tego procesu występuje zwykle ok. 4 sekundy. W tym czasie uderzenia serca zwiększyły się ok. 50%, automatycznie oddech staje się szybszy, dodatkowo u kobiet oczy zaczynają błyszczeć
Ponieważ fenyloetyloamina występuje w czekoladzie (również w serach oraz w wodzie różanej) może być również odpowiedzialna za uzależnienie się od tego przysmaku. To ta substancja może wywołać przyspieszone bicie serca, brak tchu, ściskanie w dołku, czyli najzupełniej fizyczne, objawy zakochania. Ten stan wielu nazwałoby euforią lecz niestety i tutaj naukowcy rzucają nazwami chemicznymi...
Otóż za ów stan odpowiadają tzw.,,kuzynki” amfetaminy: norephetamina i dopomina. To one właśnie sprawiają, że ogarnia nas niesamowite poczucie szczęścia. Stajemy się nieczuli na różnego rodzaju bodźce takie jak zimno, ból, głód. Nasza wzmożoność fizyczna znacznie się podnosi, wola walki o ukochaną osobę i wiara we własne możliwości również.
Za stany te odpowiadają także fermony. Jeżeli mężczyzna i kobieta spotykają się po raz pierwszy i stoją blisko siebie, bezwiednie wymieniają się feromonami. Nazwa "feromony" pochodzi z połączenia greckich słów pherein (przekazywać) i hormon (pobudzać). Feromony są sposobem przekazywania informacji, którymi posługuje się większość żywych organizmów. Ich wykrywanie jest niezmiernie trudne z uwagi na niskie stężenie i brak specjalnych testów potwierdzających ich faktyczne istnienie i działanie. To właśnie im zawdzięczmy ponoć zawiązywanie związków. I to one ponoszą odpowiedzialność za nasze miłosne wybory.
Po pewnym czasie jednak to gwałtowne i namiętne uczucie mija. Organizm wytwarza hormon- endorfinę, która ma działanie podobne do morfiny- koi emocje, łagodzi ból, zmniejsza napięcie. Substancje te są syntetyzowane tylko w obecności partnera i dają poczucie bezpieczeństwa, stabilizacji i życiowego optymizmu. Dzięki tej substancji ludzie mogą przetrwać w związkach małżeńskich wiele lat.
Bardzo pięknie nauka nam to wyjaśnia ale czy rzeczywiście jest w stanie ogarnąć każdy aspekt miłości? Czy możemy być pewni ,że to gorące, wyjątkowe uczucie można traktować tak schematycznie? Niestety nie moglam nigdzie doszukać się odpowiedniego zapisu reakcji tych zjawisk ani wartościowości jaką przyjmuje miłość....

wyjadacz
Opublikowano: 2009-03-07 9:09
Fajny tekst, no taka jakby definicja miłości z "logicznego" punktu widzenia. Lepsza taka niż żadna , bo nie każdy ma szansę w życiu, aby się przekonać co to jest prawdziwa miłość i jak smakuje.
Pamietam, że kiedyś szukałem takiej "logicznej" odpowiedzi na to pytanie , na szczęście życie mnie wyręczyło .
ladybi71
40 lat, Gliwice
Opublikowano: 2009-03-07 15:02
Smutny wniosek dla tych, którym się nie udało przekonać co to jest miłość jest taki, że jeśli znajomość nie przejdzie do tego drugiego stadium to fascynacji się nie da utrzymać. Owszem można w seksie i związku przejść z fascynacji w przyzwyczajenie do bycia z sobą lub też bycie z sobą z rozsądku, ale moim zdaniem obie te opcje to tylko sposoby na "przetrwanie", gdyż z powodu braku faktycznych chęci nie dają poczucia szczęścia.

P.S.
Qrcze... zaczynam się wymądrzać jak jakiś filozof zajmujący się miłością
wyjadacz
Opublikowano: 2009-03-07 15:51
No bo Ty Lady mądra kobieta jesteś
ladybi71
40 lat, Gliwice
Opublikowano: 2009-03-07 20:25
Czy mądra to nie wiem, sprawa dyskusyjna - na pewno gadać w różnych formach (czasem na piśmie) lubię.

A wracając do tematu to do poprzedniego postu jeszcze dodam, że jak się nie odczuwa szczęścia z bycia z sobą nawzajem to zaczyna się go szukać w innych "miejscach" - jedni się zapisują do klubu szachowego, inni na "hobby" wybierają sobie spożywanie piwa w pobliskim barze, a jeszcze inni pomimo bycia w stałych związkach z kimś rejestrują się na tym lub podobnym serwisie...


    © Copyright 2004-2012 Sex Zone