Randki - ogłoszenia towarzyskie i anonse erotyczne
Szukaj
osób/par
Ranking
zdjęć
Forum
dyskusyjne
Chat
on-line
Filmy
erotyczne
Zloty zjazdy
i sex-party
Program
partnerski
Centrum
pomocy
Zaloguj się | Zarejestruj się
» Forum dyskusyjne » Damskie sprawy » Dlaczego kobiety nie lubia seksu??

Temat:

Dlaczego kobiety nie lubia seksu??

[1] | [2] | [3] | [4] | [5] | [6] | [7] | [8] | [9] |

sexkoparka
36 i 33 lata, Rzeszów
Opublikowano: 2009-03-08 19:44
Wiesz własna żona to jest jakby odmienna trzecia płeć


Tym zdaniem straciłeś w moich "oczach" cały szacunek jaki udało CI się zdobyć poprzednimi wypowiedziami


Oj zupełnie niepotrzebnue się rozpędziłaś Napisałem przecież że to ze względu na udpornienie się na chemię.


Ale być może to jest właśnie problem kłopotów małżeńskich...
A niby dlaczego własna żona to jest trzecia płeć?
Czy dlatego, że nie należy jej zanadto rozbudzać seksualnie, bo gdyby się okazało, że uczeń przerósł mistrza to sobie poszuka lepszego kochanka?
Czy może dlatego, że obce kobiety trzeba uwodzić i zdobywać, trzeba im dawać to co jak określiłeś jest ceną za seks, a dla własnej żony nie trzeba się tak męczyć, bo w końcu ona i tak musi spełniać swój małżeński obowiązek?

... no postawiłaś sobie takie oto trzy tezy (zresztą raczej nieprawdziwe)

Tylko to podejście ma strasznie "krótkie nogi" bo kiedy facet zamiast zajmować się własną żoną "dopieszcza" inne kobiety to:
1/ któraś z tych innych kobiet (lub nawet kilka) zacznie "chcieć więcej" od niego
2/ własna niedopieszczona żona poszuka sobie faceta, który ją będzie dopieszczał, a jak takiego znajdzie to zacznie od niego chcieć więcej.
Czy nie lepiej traktować własną żonę nie jako trzecią płeć, tylko jako kobietę i to dodatkowo tą najważniejszą na świecie i zamiast zabiegać o inne kobiety to dawać swojej żonie stale to co nazwałeś ceną za seks? Moim zdaniem to na początku znajomości jest owszem w pewnym sensie cena za seks, ale później to jest sposób na szczęście. Ale niestety niestety postawa "zdobyłem - to już jest moje - idę zdobywać kolejne" nie prowadzi do szczęścia.

Jasne, że może się zdarzyć małżeństwo z osobą na którą nasze zabiegi jakoś nie działają, więc też po czasie odechciewa nam się starać - pomyłki się zdarzają we wszystkim, więc i w wyborach partnerów też, tylko czy w takiej sytuacji to jest nadal związek, czy już tylko "związek"? I jeśli "związek" to czy warto w nim tkwić i frustrować nie tylko siebie, ale i tą drugą stronę?
Za to wychodzenie z założenia, że własna żona to trzecia płeć może moim zdaniem rozwalić nawet najlepiej dobrana parę


... a potem mnie za tę swoją tezę zrównałaś z błotem oj, nieładnie...

A tak wracając do tematu, to gratuluję tendencji wzrostowej
Niestety z perspektywy naszego 18-letniego związku niw wygląda to tak optymistycznie, co nie znaczy że źle
Ja bym to nazwał inną jakością. Ale jak by na to nie patrzeć tęsknimy za taką miłosną głupawką.

jess31
Opublikowano: 2009-03-17 1:10
szlag by to trafil... napisalam i sie skasowalo a tak pieknie bylo ... wiec teraz bedzie w skrocie

i aby bylo do tematu, seks jest w TOP 3 na mojej liscie ... nie zgadzam sie calkowicie z tekstami typu "faceci z marsa, kobiety z wenus" co za bzdura, uwazam nie tylko iz jestesmy podobni ale nawet ze potrzeby kobiet i mezczyzn sa takie same, te emocjonalne i te fizyczne ... to, dlaczego kobiety "nie lubia seksu" (czytaj nie znaja) jest napisane w naszej historii i obyczajach przykladow nie bede przytaczac bo wiadomo o co chodzi ... powiedzmy sobie prawde, od kiedy to temat seksu nie jest juz tematem tabu? jak dlugo istnieje ta strona internetowa? odpowiedz znacie ... uogolniam teraz drogie Panie ale zauwazylam duza roznice miedzy podejsciem kobiet do seksu (i nie tylko do seksu, do facetow rowniez) w krajach "starej EU" a te Polek...

... weronikapiotr, sytuacje ktore opisujesz oraz pytanie czy warto wogole wiazac sie z kobieta i z nia mieszkac ... w starej Europie sa tylko dwa typy facetow, zonaci i wieczne single, single ktorzy po takich wlasnie perypetiach ktore opisujesz decyduja sie na zycie solo i rozgladaniem sie za "zwierzyna" na bierzaco, zwykle zostaja singlami do konca zycia ... czyli szalka sie przechyla lecz w nieodpowiednia strone prawda? z kolei Panie doskonale znaja swoje potrzeby, slowo kompleks raczej nie istnieje juz w slowniku "wspolczesnej kobiety", znaja doskonale swoje potrzeby i zapewniam was ze nie maja te oto Panie problemu najmniejszego aby podejsc do "wybranej ofiary" i powiedziec "mam na ciebie ochote" ... tylko problem jest w tym ze na koniec i tak wszyscy sa zalosnie nieszczesliwi, Polacy bo wiadomo wystarczy przeczytac wszystkie posty a ci ze starej Unii juz sa "przesyceni" dobrociami dostepnymi wszedzie ... Pozdrawiam wszystkich kochajacych seks
sircumalot
Opublikowano: 2009-03-26 21:58

jess31 zgadzam się z Tobą w stu procentach. Niestety tzw. rewolucja seksualna która starą Europę nawiedziła w latach 60 i 70, w Polsce mocno raczkuje, o ile w ogóle można mówić że się zaczęła. Widać to chociażby po zwykłych rozmowach na tematy seksu. U nas pół-uśmieszki, przaśne dowcipy, czy wymowne milczenie. Poza granicami kraju ludzie potrafią rozmawiać o wiele bardziej otwarcie. Niestety nadal wpływ środowiska ( przyjaciół a szczególnie Polskiej "świętości", czyli rodziny ) na naszą intymną sferę życia jest ogromny. Nawet od moich rówieśników potrafiłem usłyszeć że "w moim wieku powinno się juz przestać szaleć i ustatkować!" . Potem ci sami kumple idą ze mną na wódkę i są pełni pretensji i żalu bo po paru latach małżeństwa okazuje się że jednak ukochana nie jest w cale taka "ukochana". I kiszą się latami w tych związkach, raniąc siebie nawzajem, raniąc swoje dzieci, bo żadno nie ma odwagi powiedzieć "koniec" i zacząć się znowu cieszyć życiem, nowym partnerem itp...Smutne to...
A wracając do tematu wątku. Przyznam szczerze że nie spotkałem kobiety która by nie lubiła seksu. Kobiety potrzebują seksu tak samo jak mężczyźni, tylko okazują to w sposób bardziej ukryty. Wydaje mi się że jeśli któraś ze stron unika seksu, to jest to symptom tego iż w związku dzieje się źle. I trzeba o tym umieć właśnie porozmawiać.
ladybi71
40 lat, Gliwice
Opublikowano: 2009-03-27 0:29
Generalnie sircumalot zgadzam się z tym twierdzeniem
jeśli któraś ze stron unika seksu, to jest to symptom tego iż w związku dzieje się źle
, ale istnieją wyjątki, bo są osoby które nie tylko unikają seksu ze swoim stałym partnerem, ale nawet będąc singlami do niego wcale nie dążą - pierwszą myślą tych co lubią i potrzebują seksu jak powietrza lub co najmniej jak wody będzie, że to z pewnością z powodu jakichś ukrytych kompleksów wolą zrezygnować z seksu, ale są takie osoby, które mówią, że potrzebują bardzo mało seksu, choć jak już czasem je najdzie to lubią...

A nieco mniej w temacie, czyli w sprawie tego fragmentu
po paru latach małżeństwa okazuje się że jednak ukochana nie jest w cale taka "ukochana". I kiszą się latami w tych związkach, raniąc siebie nawzajem, raniąc swoje dzieci, bo żadno nie ma odwagi powiedzieć "koniec" i zacząć się znowu cieszyć życiem, nowym partnerem itp
to faktem jest, że o ile ludzie potrafiliby się dogadać w sposób cywilizowany i rozstać się pokojowo to faktycznie lepiej i dla nich i dla dzieci, żeby się rozstali (znam kilkoro już dorosłych dzieci, które mają żal do rodziców, że się nie rozwiedli, bo te dzieci doskonale wiedziały, że małżeństwo ich rodziców to fikcja i źle się czuły w takim domu, a z kolei rodzice katowali się przez lata bo wydawało im się, że tak jest lepiej dla dzieci) jednak polski problem to nieumiejętność "pokojowego rozstawania się. A niestety kiedy jedno z małżonków zdecyduje, że chce się rozstać, a drugie nie chce na to pozwolić lub tez oboje niby chcą się rozejść tylko wojują ze sobą o każdy widelczyk do ciasta ze ślubnego prezentu to taki rozwód ciągnie się latami, a te lata to jeszcze większy koszmar dla wszystkich niż życie w fikcyjnym związku
Ja równiez jestem zdania, że seks jest barometrem związku i kiedy z tym seksem nie jest dobrze i nie daje się tego naprawić to należy to sobie uświadomić i się rozstać, żeby obie strony mogły legalnie ułożyć sobie życie szczęśliwiej póki czas, bo w przeciwnym razie za kolejne kilka czy kilkanaście lat ze związku nie pozostanie już nic poza wzajemnymi żalami, tylko do takiego "pokojowego" rozstania potrzebnych jest dwoje "normalnych" ludzi....
sircumalot
Opublikowano: 2009-03-27 1:03
...ale istnieją wyjątki, bo są osoby które nie tylko unikają seksu ze swoim stałym partnerem, ale nawet będąc singlami do niego wcale nie dążą - pierwszą myślą tych co lubią i potrzebują seksu jak powietrza lub co najmniej jak wody będzie, że to z pewnością z powodu jakichś ukrytych kompleksów wolą zrezygnować z seksu, ale są takie osoby, które mówią, że potrzebują bardzo mało seksu, choć jak już czasem je najdzie to lubią...

...
Ja równiez jestem zdania, że seks jest barometrem związku i kiedy z tym seksem nie jest dobrze i nie daje się tego naprawić to należy to sobie uświadomić i się rozstać, żeby obie strony mogły legalnie ułożyć sobie życie szczęśliwiej póki czas, bo w przeciwnym razie za kolejne kilka czy kilkanaście lat ze związku nie pozostanie już nic poza wzajemnymi żalami, tylko do takiego "pokojowego" rozstania potrzebnych jest dwoje "normalnych" ludzi....


Jak najbardziej Ladybi71, tylko wydaje mi się że jednak osoby które do seksu podchodza obojętnie, można "otworzyć". Pokazać im że fizyczna bliskość dwóch osób może być nieziemskim przeżyciem i że mozna z tego czerpać rozkosz. Poza tym - nie oszukujmy się - seks rozpatrywany jako czysta potrzeba fizjologiczna jest nam również potrzebny. Przyznam szczerze że gdybym od partnerki usłyszał kolejny raz "NIE", to na pewno głęboko bym się zaczął nad sobą zastanawiać. A potem nad partnerką. Istnieje coś takiego przecież jak niedopasowanie seksualne, co wg. mnie jest częstą przyczyną rozpadu związków. Nie wyobrażam sobie normalnego, zdrowego wiązku, bez udanego i częstego seksu...
wyjadacz
Opublikowano: 2009-03-27 8:10
Hmm, mądrze prawicie . To może po prostu nie zastanawiać sie dlaczego kobiety nie lubią seksu, tylko po prostu zainteresować się kobietami, które uwielbiają seks . A te co nie lubią seksu, niech dalej nie lubią go ...same.
No qrcze proste jak budowa cepa .
Dobry wątek do przemyśleń, bo faktycznie kiedy seks nie jest u kogoś w TOP3 na liście ważnych rzeczy w życiu to... takie podejście powinno wzmóc ... ostrożność .
ladybi71
40 lat, Gliwice
Opublikowano: 2009-03-27 9:10
Jak to mówią mądry Polak po szkodzie - u mnie teraz takie podejście nie tylko wzmogłoby ostrożność, ale skutecznie i natychmiast odwiodłoby mnie od kontaktów innych niż czysto towarzyskie z taką osobą, bo moja tolerancja ogólnie daje się opisać zdaniem "OK jest wszystko co nie przeszkadza mnie osobiście" (oczywiście poza patologiami, które w ewidentny sposób krzywdzą innych, zwłaszcza wbrew ich woli), więc w zakresie zainteresowania seksem niech sobie istnieją nawet osoby które w ogóle nie są zainteresowane seksem, bylebym tylko taka osoba z małymi lub zerowymi potrzebami seksualnymi nie była moim partnerem życiowym.

Jednak choć istnieją wyjątki, które faktycznie seks mają gdzieś bardzo daleko na skali priorytetów i potrzeb to one tylko potwierdzają regułę, że zarówno kobiety jak mężczyźni z natury lubią seks i potrzebują go, tylko podstawą satysfakcji z seksu, a co za tym idzie podstawą polubienia go jest natrafienie na odpowiedniego partnera (z tym że odpowiedni to nie tylko taki który teoretycznie potrafi pokazać jakie to może być wspaniałe, ale przede wszystkim taki z którym łączy nas osławiona "chemia".
konto-usuniete
Opublikowano: 2009-03-27 16:26
Ostrożność? w jakim sensie?
W planowaniu życia z taką osobą?

Wiadomo, że nie ma sensu układać sobie życia z kimś kto ma totalnie różne potrzeby seksualne bo wcześniej czy później taki związek się rozpadnie.
Ale twierdzenie że udany związek to tylko taki w którym jest częsty seks jest nieporozumieniem. Udany zwiazek to taki, w którym obie strony są zadowolone z życia erotycznego - i nie ma znaczenia czy to będzie seks 3 razy dziennie czy raz w miesiącu czy nawet wcale (wszak istnieją tzw. białe małżeństwa) - ważne by pasowało zainteresowanym, czyż nie?


A tak mi się jeszcze coś przypomniało troszke w temacie a troszkę offtopowo.
Nie wiem dlaczego ale jakoś tak jest, że ludziom łatwiej zrozumieć, że nie lubie seksu niż że lubię ale mam małe potrzeby. Może ktoś to potrafi wyjaśnić?

sircumalot
Opublikowano: 2009-03-27 17:03

...
Ale twierdzenie że udany związek to tylko taki w którym jest częsty seks jest nieporozumieniem. Udany zwiazek to taki, w którym obie strony są zadowolone z życia erotycznego - i nie ma znaczenia czy to będzie seks 3 razy dziennie czy raz w miesiącu czy nawet wcale (wszak istnieją tzw. białe małżeństwa) - ważne by pasowało zainteresowanym, czyż nie?


A tak mi się jeszcze coś przypomniało troszke w temacie a troszkę offtopowo.
Nie wiem dlaczego ale jakoś tak jest, że ludziom łatwiej zrozumieć, że nie lubie seksu niż że lubię ale mam małe potrzeby. Może ktoś to potrafi wyjaśnić?

Napisałem że NIE WYOBRAŻAM SOBIE takiego związku ,czyli że jest to moje zdanie. Uważam że seks stanowi jeden z filarów udanego związku i znam pary któe się rozeszły właśnie z powodu róznic w tym temacie.
Oczywiście zdaję sobie sprawę że istnieją osoby które cielesnej stronie związku dają niski priorytet i najczęściej są to kobiety ( tu już nie mam żadnej teorii...inne potrzeby? niekoniecznie fizyczne? - pole do popisu dla kobiet w tym temacie ).
Widocznie Okrąglutka jesteś taką osobą i nic mi do tego. To Twoje życie i Twoja sprawa. Ja mam diametralnie inne podejście i stawiam sprawę jasno potencjalnej partnerce. W poważnym związku stawiam seks na równi z partnerstwem i niegdy nie wybierałem jednego kosztem drugiego.
Chyba że chodziło tylko o seks, ale tego już partnerstwem nazwać nie można. Tylko czystym hedonizmem i zaspokojeniem (czego absolutnie nie neguję )...
konto-usuniete
Opublikowano: 2009-03-27 17:21
Ja pisałam ogólnie, w odniesieniu do tekstów, które często słyszę a nie do Twojego posta

A ludzie są ze sobą z różnych powodów, niekoniecznie fizycznych, prawda?
I ważne jest aby te powody były podobne dla obu stron bo znaczne różnice (nie tylko w temperamencie) na ogół szkodzą związkowi.
ladybi71
40 lat, Gliwice
Opublikowano: 2009-03-27 22:59
Okrąglutka - znowu personalnie odbierasz coś co jest ogólnymi rozważaniami.

Ale nieważne, odpowiadam na pytanie:
Tak to już jest, że każdy sądzi po sobie i osoby z mniejszymi potrzebami uznają często, że z tymi co potrzebują dużo jest coś nie tak, i że może nawet powinni się leczyć, a ja z kolei jako osoba z dużymi potrzebami wiem, że niektórzy mają je mniejsze, ale jakoś moja podświadomość nie może pojąć jak można lubiąc sex rzadko mieć ochotę na coś tak wspaniałego. I dlatego jakoś łatwiej mi zrozumieć te osoby, które mówią, że ich zdaniem seks to nic specjalnego i że właściwie to za nim nie przepadają... wtedy moja podświadomość chyba uznaje, że nieszczęśnicy jeszcze nie odkryli jakie to fajne jest, więc mają pecha w życiu, bo kiedy już kiedyś odkryją co tracili to będzie im żal, ale łatwiej mi pojąc to, że "tu i teraz" nie chcą tego robić często i jak najczęściej.

A jeśli chodzi o to:
Ale twierdzenie że udany związek to tylko taki w którym jest częsty seks jest nieporozumieniem. Udany związek to taki, w którym obie strony są zadowolone z życia erotycznego - i nie ma znaczenia czy to będzie seks 3 razy dziennie czy raz w miesiącu czy nawet wcale (wszak istnieją tzw. białe małżeństwa) - ważne by pasowało zainteresowanym, czyż nie?

to ja się z tym w100% zgadzam, a moja wypowiedź była w 100% osobista i ja ponieważ seks jest dla mnie bardzo ważny nie wyobrażam sobie prawdziwego, pełnego, satysfakcjonującego mnie i trwałego związku bez częstego i dobrego seksu.
konto-usuniete
Opublikowano: 2009-03-28 10:10
Toż przecież napisałam wyraźnie że moja uwaga dotyczy ogólnie tekstów które słyszę w rozmowach a nie konkretnego wpisu na forum. Nie raz i nie dwa słyszałam że jaki sens ma związek, w którym seksu nie ma lub jest go mało. Baa wiele osób twierdziło, że skoro nie chcę często uprawiać seksu to do końca życia będę sama.
Wątek ten pojawia się niemal w każdej mojej rozmowie na czatach przeróżnych niekoniecznie erotycznych

A odnośnie odpowiedzi, hmm, w sumie nawet do mnie przemawia. Takie spojrzenie na osoby nielubiące seksu tłumaczyło by częstą reakcję w stylu "ja ci pokaże co to dobry seks".

Chęć na seks od czasu do czasu to, dla mnie, coś podobnego do np chęci pójścia do teatru czy opery. Lubie to, nawet bardzo, ale właśnie od czasu do czasu.
Nie jest to może idealne porównanie ale tak mi się akurat skojarzyło.

ladybi71
40 lat, Gliwice
Opublikowano: 2009-03-28 12:44
A ja (i pewnie jeszcze sporo innych osób, które lubią dużo i często) jak sobie spokojnie pomyślę, to na logikę jestem w stanie pojąć, że można lubić seks i mimo tego chcieć go tylko od czasu do czasu, ale tak "odruchowo" w trakcie dyskusji i tak samo mi się myśli, że to nie jest możliwe.
Porównanie z teatrem świetne, ale już tradycyjnie przemawia do mojej logiki, a nie do podświadomości

Tak to już jest ogólnie, że istnienie inności sobie uświadamiamy i akceptujemy, ale i tak nie przestaje nas ta inność dziwić
wyjadacz
Opublikowano: 2009-03-30 9:00
Hmm, no bo to tak już jest, że kiedy ktoś cos lubi, hmm a nawet baaaardzo lubi i słyszy, że ktoś inny tez to lubi, ale... nie korzysta jak najcześciej z tej możliwosci sprawiania sobie przyjemnosci, to powstaje wtedy w głowie pewna sprzeczość.
Jak mozna coś lubić i nie dażyć to sprawiania sobie tej przyjemności jak najczęściej.
Może dlatego powstają takie komentarze i spostrzeżenia.
Nie porównuję seksu do jedzenia ciastek czy czekolady w jak największych ilościach, bo to niezdrowe i w konsekwencji niekorzystne dla człowieka. Ale ... seks od zawsze wiadomo, że jest zdrowy i u osoby zaspokojonej seksualnie, "naładowanej" endorfinami po fajnym seksie jest inne spojrzenie na świat. Świat wydaje sie piękniejszy a uczucie zadowolenia (ogólnie ze wszytkiego) większe. Taki człowiek wg mnie jest szczęśliwszy, a to widać i czuć gołym okiem.
Moim zdaniem brak seksu lub jego za małe ilości powodują rozdrażnienie i negatywne podejście do otoczenia.
Ja też należę do tych co lubią codziennie i ewentualne braki seksu wpływają jednak na moje postrzeganie świata .

iwizibi
Opublikowano: 2009-04-24 8:12
Przeczytałem cały temat i piszecie tu stereotypowe bzdury. Bo rozrzuca skarpetki i chodzi w starym dresie... A jak ma do cholery chodzić?, od rana w garniturze? Kobiety tez nie myją podłogi w sukni wieczorowej... Na poczatku zwiazku jak facet wychodzi z kanału upaprany smarem to jest ''taki męski'' a potem ''umyj sie bo smierdzisz'' Jesli kobieta wczesniej miała ochote 3 x dzienie na sex to ma ją ciagle (pomijając przypadki rozchwiania gospodarki hormonalnej ciąza , choroba itp) nie straciła ochoty na sex - tylko straciła ochote na konkretnego faceta. Kobiety chciałyby być traktowane jak ksieżniczki chcą być zdobywane i jesli sa to na początku je to cieszy, tyle ze chca wiecej, wiecej wiecej... Wpewnym momencie facet daje juzz siebie 120% i nagle staje sie nudny. Nie dla tego ze nie umie wymysleć nic nowego bo umie jeszcze zaskoczyć, ale dlatego ze jest WASZ w 100%. U jednych kobiet nastepuje to zaraz po podpisaniu cyrografu, u innych jak juz sie przekonają ze nie maja zadnej konkurencji- czyli dla niego sa najpiękniejsze, najbardziej sexowne itp Wtedy wystarczy tylko wzbudzić zazdrosc ( nie mowie tu o umawianiu sie z innymi) tylko wystarczy zachowywać sie tak zeby inne kobiety patrzyły na faceta z pożądaniem, odrazu wszystko wraca w sexie do normy. Kobiety nie tylko lubia być zdobywane ale tez zdobywać wiec zawsze trzeba zostawić te kilkanascie procent nie oddawac sie w całosci.

[1] | [2] | [3] | [4] | [5] | [6] | [7] | [8] | [9] |


    © Copyright 2004-2012 Sex Zone